Moje życie na czterech kołach cz.5

2009-03-04

Po większej przerwie ciąg dalszy wspominek

Poprzednie: cz.1,cz.2,cz.3,cz.4

Ostatni etap wspominek zakończył się w grudniu na koncercie, na którym nie mogłem być między innymi z powodu wspomnianego wcześniej talentu do samookaleczeń. Mniej więcej wtedy miałem wątpliwą przyjemność dowiedzieć się jak to tak naprawdę jest nie czuć nogi. W pewnym sensie było to korzystne, nie było bólu doznania jednak są nie do zapomnienia. Człowiek jak wiadomo uczy się na błędach, czasem są to błędy innych. Ja jako samolubna bestia uczę się na własnych. Nie inaczej było jednego popołudnia gdy odbyłem pierwszą i ostatnią podróż z termosem na kolanach. Właśnie zaparzająca się we wrzątku herbatka postanowiła wylać się na moją nogę, skutków można się domyślić. Mimo wszystko fajnie było zobaczyć ranę jak z książki wielkości dłoni określaną jako II i miejscowo III stopień poparzenia. Gdy się tego nie czuje nie jest złe no gdyby nie masa ograniczeń z tym związanych przez dwa miesiące…

A wracając do historii grudzień był czasem kiedy wróciłem do domu, nie zmieniło to wiele w moim dniu codziennym, no dobra zmieniło. Byłem totalnie uziemiony i to nie przez zimę, wtedy mieszkałem jeszcze na 4 piętrze, bez windy. Z tego powodu starałem się wrócić do szpitala jak najszybciej, jakkolwiek głupio to nie brzmi, tam miałem swobodę ruchu.

Zanim jednak szpital odwiedziłem szkołę, na wigilie klasową i teraz już wiem że głupio się jeździ w garniturze, za łatwo go jednak ubrudzić.

Do szpitala wróciłem w połowie stycznia, wtedy cel był jeden nabrać jak najwięcej sił przed wizytą na stole operacyjnym która miała znowu przykleić mnie na dłuższy czas do łóżka.

Nie, nie była to operacja która miała mnie ozdrowić. Jej celem było wyjęcie z mojego ciała metalowej płytki o tej.

Na rehabilitacji i nauce upłynęły kolejne miesiące styczeń i luty bez wyraźnych rewelacji i ważnych zdarzeń.

2009-03-21 kaska

jestes najsilniejszy z nas wszystkich Wiecur podziwiam i czekam na ciag dalszy. a moze poczatek?

2009-04-15 Marabut

Ja też czekam, ale kolega Więcur nas nie rozpieszcza...

Dodaj komentarz:

Obrazek Weryfikujacy

Ostatnie wpisy

Sponsorzy i patronaty:

Copyright © OcalicMarzenia.pl
Projekt i wykonanie: rzmota.com