Moje życie na czterech kołach cz.7

2009-05-08

Ta część jest ostatnia z tego cyklu i będzie raczej krótka. Ostatnia bo to co mam zamiar w niej zawrzeć było końcem złudnego pięknego życia. Życia pod kloszem szpitalnym, od tego czasu poznaję świat na nowo w zupełnie inny sposób, chwilowe wypady nijak nie pokazywały jak ciężkie będzie zderzenie z pociągiem w kierunku życie.

Od teraz notki utracą następstwo zdarzeń a każda opisywać będzie działania z konkretnej dziedziny często zaburzając chronologie, z powodu pokrywania się w czasie.

Tyle przydługiego wstępu, pora na kronikarstwo.

Jest koniec maja wprowadzam się do nowego lokum, sam aby przetestować poziom samodzielności. Początek był ciekawy, okazało się- idzie nieźle nie robię sobie krzywdy, dużo się udaje. Gdy czegoś nie potrafiłem za telefon i do rodzinki, albo do pokoju obok jeśli coś przypadkiem psuli. Minął tydzień pora na parapetówkę, wielkie nagromadzenie friendów impreza na pudłach ale było ok. Odbyło się jeszcze kilka większych lub mniejszych zgromadzeń i skończyły się swawole, wprowadziła się rodzina.

Wiedząc na czym stoję powróciłem do cyklu rehabilitacji, lokalnie niedaleko domu. Stwierdziłem, jadę sam na kołach co w tym trudnego. I tu nadjechał metaforyczny pociąg ze wstępu…

Koniec czerwca- nie to nie był problem. Już pierwszego dnia dowiedziałem się paru ciekawostek.

Jestem kosmitą, albo co najmniej z cyrku, wydawało by się duże inteligenckie miasto-Kraków. A ludzie obracają się zdziwieni jakbym jechał co najmniej na słoniu (tą kwestie rozwinę w osobnym wpisie).

Polskie chodniki są przystosowane bosko, ale dla pojazdów gąsienicowych. No i są świetnym parkingiem a to że pieszemu ciasno? Niech schudnie a nie kłuci się cham. (i o tym kiedyś szerzej).

Ulice to raj, i to nie sarkazm. Jak dobrze, że wolno mi nimi podróżować- naprawdę. Kierowcy chyba tego nie rozumieją i odczuwam, że nie lubią mnie jeszcze bardziej niż rowerzystów, ich wybór mi to tam…… Wiecie ewentualnie wypad z chodników to zjadę z waszego cennego asfaltu. To się raczej nie zdarzy, więc gdy zobaczysz 20-30cm od pobocza dwie oddalone od siebie fikuśnie migające na czerwono lampki to mogę być Ja. Pamiętaj proszę i daj żyć- nie trąb, długie światła też nie pomogą, ani strzał z tłumika. Ja naprawdę się odsunę jak będzie gdzie. Cierpliwości.

Tym akcentem kończę tę serię i wkraczam na wody krótkich wpisików tematycznych, pojawią się też rozważania. To jednak w swoim czasie. I znów wyszło długie…

2010-10-06 ewa

Polska nasza kochana ha ha ha

Dodaj komentarz:

Obrazek Weryfikujacy

Ostatnie wpisy

Sponsorzy i patronaty:

Copyright © OcalicMarzenia.pl
Projekt i wykonanie: rzmota.com