Moje życie na czterech kołach cz.2

2009-02-01

Ciąg dalszy: Tego

Już na wózku mogłem ruszyć w stronę samodzielności, jednak najpierw było trochę formalności innej natury.

Orzeczenie o stopniu niepełnosprawności- papier który potrafi przytłoczyć i zniechęcić chyba każdego. Szczególnie gdy widnieje na nim zdanie ”Niezdolny do pracy i samodzielnej egzystencji”, ach ta subtelność. Wraz z tym zdaniem w wieku 18lat zostałem rencistą.

Chociaż gdy głębiej się nad tym zastanowić chyba nie było inaczej, większość czasu przywiązany do łóżka, posadzony na wózek z trudem przemieszczający się do przodu. Nie mogąc samodzielnie zjeść posiłku chyba rzeczywiście nie byłem zdolny do egzystencji.

W dodatku kołnierz ortopedyczny nie ułatwiał ruchów. Początkowym celem rehabilitacji były czynności o których normalnie się nie myśli i tak tygodniami układałem drewniane klocki, podnosiłem ciężarki, uczyłem się siedzieć, obracać na boki, chwytać najprzeróżniejsze przedmioty. Niejednokrotnie przymuszany do tego przez rodzinę i znajomych który byli w szpitalu tak często, że przez myśl przechodziło mi - „A może oni grafik sobie ułożyli kto kiedy ma być”. Jak było, nie wiem pewnym jest, że miało to zbawienny wpływ. Przy każdej chwili rezygnacji był ktoś kto zmuszał mnie do następnej próby.

Czas upływał, ja stopniowo odzyskiwałem siły, a już blisko była klasa maturalna której czoła miałem stawić w trybie indywidualnego nauczania .Na nowym wózku robionym dokładnie na moje potrzeby. Uzbrojony w lśniącego laptopa z bezprzewodowym internetem którego zakupili nie znający mnie kontrolerzy ruchu lotniczego z Balic (pomysł wyszedł od jednego który jest ojcem mojego sąsiada ze szkolnej ławki). Za co jeszcze raz chce podziękować.

I tak przygotowany z lekkim opóźnieniem powróciłem do nauki, o tym jednak wkrótce.

2009-02-03 Shemat

No i w końcu zaczynam się czegoś o Tobie dowiadywać.

Dodaj komentarz:

Obrazek Weryfikujacy

Ostatnie wpisy

Sponsorzy i patronaty:

Copyright © OcalicMarzenia.pl
Projekt i wykonanie: rzmota.com