Moje życie na czterech kołach cz.3

2009-02-04

Do:Części 1

Do:Części 2

Moja nauka w klasie maturalnej zaczęła się normalnie. Tak mogło by się wydawać w pełni normalnie jednak nie było, wpływał na to mój stan i fakt że wszystko odbywało się w szpitalu.

Szkoła jaka jest każdy wie więc o tym nudzić nie będę. Powiem jednak ,że zaskoczyła mnie postawa nauczycieli. Zdziwiło mnie ,że znosili moją leniwa naturę i próby pójścia na łatwiznę i niestrudzenie wpajali we mnie wiedze. Kolejnym szokiem była pełna możliwość dopasowania godzin, co bez dobrej woli pedagogów zabiło by mój napięty plan dnia.

Napięty przez kilka spraw, jak to w szpitalu śniadanko o 8, po nim oddanie się w ręce rehabilitantów co owocowało ćwiczeniami wspomnianymi wcześniej (ćwiczenia siłowe, jazda na wózku, i cała reszta). Robiąc pomalutku co miałem do zrobienia spędzałem czas do obiadu (jak to w szpitalu 13…), i tu wydawało by się następował relaks. Odpoczynek owszem był ale do 14, a wliczając to ,że obiad (wstępnie karmienie- bo te sztućce to takie ciężkie i wypadały) pochłaniał 20min minimum to relaksu nie było wiele. Czemu akurat do czternastej? Wtedy zaczynał się drugi seans treningowy, już z ojcem lub czasem bratem.

Po tym wszystkim szkoła 3 lub więcej godzin zegarowych i wolność odzyskiwałem wieczorem

Co jednak z tego jeśli i tak początkowo na wózek musiały mnie sadzać dwie osoby i wolność istniała tylko wtedy gdy takie osoby były. Na moje szczęście ojciec jako taksówkarz trochę czasu miał, dość duże trochę.

Wolny czas wiąże się z „pierwsza krwią” wspomniana w opisie. Gdy już jazda po równym zaczęła iść mi nieźle postanowiliśmy poznać uroki jazdy na zewnątrz.

Po kilku wyjazdach na liście rzeczy do zapamiętania miałem kilka punktów. Po pierwsze jazda po nierównościach męczy. Po drugie zatrzymywanie się z górki jest trudniejsze niż normalnie. Po trzecie rękawiczki są niezbędne i muszą być mocne. Punkciki dwa i trzy, powstały jednocześnie kiedy to hamując w czasie jazdy z górki przetarłem na kołach rękawiczki co nie było by problemem, gdyby w ślad za nimi nie poszły nadgarstki. I w taki sposób moje i tak śmieszne wychudzone rączki uzyskały wygląd jeszcze śmieszniejszych.

Dalszy ciąg już tuż.

2009-02-05 Ty wiesz kto :)

Martinez, jesteś kozak :) Trzymaj się. I nie przesiaduj w nocy do drugiej, bo gdy odpalam laptopa (zazwyczaj po 24-tej) to się boję, że jak włączę gg lub skype, to Cię zobaczę na liście. hehehehehe

2009-02-10 Ksywka

Kiedy ciąg dalszy???

Dodaj komentarz:

Obrazek Weryfikujacy

Ostatnie wpisy

Sponsorzy i patronaty:

Copyright © OcalicMarzenia.pl
Projekt i wykonanie: rzmota.com